Czarny bez to roślina, która łączy pokolenia. Wciąż wracamy do niej w domowym leczeniu, choć jej korzenie sięgają głęboko w przeszłość. Nasi przodkowie otaczali ją szacunkiem i wykorzystywali w codziennym leczeniu. Dziś także coraz chętniej sięgamy po jej właściwości, wspierając się tradycyjną wiedzą ludową. Czarny bez pomagał i pomaga w łagodzeniu wielu dolegliwości, pod warunkiem że wiemy, jak go stosować. Jak stosowano tę wszechstronną roślinę kiedyś, a jak wykorzystujemy ją dziś?
Spis treści
Czarny bez – roślina z pradziejów
Wiedza o czarnym bzie ma długą historię. Już w epoce kamienia wykorzystywano jego owoce jako pożywienie i lek. W starożytności Hipokrates nazywał go „domową apteczką”, bo doceniał właściwości każdej części rośliny. Rzymscy lekarze, jak Dioskurides czy Pliniusz Starszy, włączyli czarny bez do swoich receptur. W średniowieczu Hildegarda z Bingen polecała go na gorączkę, bóle i oczyszczanie organizmu.
W Europie ludzie wierzyli, że czarny bez leczy niemal wszystko. Nazywano go „kompletną apteczką”, co pokazuje, jak dużym zaufaniem się cieszył. Wioski oddalone od miast traktowały go jak niezastąpioną pomoc w leczeniu przeziębień, ran czy chorób skórnych. U Słowian wierzono, że kwiaty tej rośliny to jedyny ratunek na febrę. Praktyki lecznicze szły w parze z rytuałami i zaklęciami, w których bez pełnił główną rolę.
Kwiaty – nie tylko na przeziębienie
Kwiaty czarnego bzu zbieramy wiosną. Działają przeciwzapalnie, moczopędnie i napotnie. Wspomagają leczenie infekcji, łagodzą stany zapalne zatok i skóry. Ułatwiają odkrztuszanie i pomagają rozrzedzić wydzielinę z gardła i nosa. Kwiaty wpływają na odporność i układ krążenia. Wzmacniają naczynia krwionośne i poprawiają krążenie wieńcowe.
W domach parzymy z nich herbatki, które podajemy przy przeziębieniu. Działają rozgrzewająco i uspokajająco. Napary są pomocne przy bólu głowy czy zębów. Zewnętrznie stosujemy je na oczy, cienie pod oczami, trądzik i podrażnienia skóry. Flawonoidy i kwasy organiczne zawarte w kwiatach działają przeciwzapalnie i delikatnie rozjaśniają skórę. Syrop z kwiatów czarnego bzu to klasyczny domowy środek na infekcje i bóle reumatyczne.

Owoce – skoncentrowane bogactwo
Jesienią sięgamy po ciemne owoce czarnego bzu. Wymagają obróbki termicznej, ale zawierają cenne składniki. Działają napotnie, odtruwająco i lekko przeczyszczająco. Wspomagają oczyszczanie organizmu z toksyn. Owoce wspierają także osoby z problemami reumatycznymi i skórnymi. Pomagają regulować trawienie i metabolizm.
Sok z owoców zawiera witaminę C i antyoksydanty. Szklanka soku pokrywa całodzienne zapotrzebowanie na witaminę C. Nalewki i wina z owoców bzu poprawiają trawienie i apetyt. Podawane na ciepło pomagają w czasie infekcji. Owoce zawierają też flawonoidy, kwasy organiczne i garbniki. Dobrze przygotowane, stają się naturalnym wsparciem dla układu odpornościowego.
Liście – delikatne, lecz skuteczne
Liście czarnego bzu działają podobnie jak kwiaty, choć łagodniej. Działają napotnie, oczyszczająco i moczopędnie. Pomagają przy problemach skórnych, chorobach reumatycznych i zapalnych dolegliwościach układu pokarmowego. Wzmacniają naczynia krwionośne i poprawiają krążenie.
Wyciągi z liści były stosowane już w starożytnym Rzymie. Pomagały przy ranach i ukąszeniach. Maści na bazie liści łagodzą obrzęki i wspomagają gojenie otarć. Nalewki z liści stosowano przy gorączce i jako środek na bóle stawów. Liście, choć dziś mniej znane, wciąż znajdują swoje miejsce w domowej fitoterapii.
Kora i korzenie – stosowane z rozwagą
Kora i korzenie czarnego bzu to składniki, po które sięgamy najrzadziej. Ich działanie jest silne, więc trzeba zachować ostrożność. Stosowane były w celu oczyszczenia organizmu, usunięcia nadmiaru wody i toksyn. Dioskurides polecał wywar z korzeni z winem jako lek na opuchliznę.
Magiczne rytuały i praktyki ludowe
W dawnych czasach czarny bez nie był tylko lekiem. Wierzono, że ma moc odpędzania chorób i złych duchów. Przykładano się do niego z pokorą, wypowiadając specjalne zaklęcia. Przy gorączce wtykano gałązkę bzu w ziemię w ciszy. Przy bólu zęba żuto cienką gałązkę. Chorzy na artretyzm potrząsali krzewem o świcie, prosząc go o pomoc.
Matki zanosiły chore dzieci pod krzak bzu, zostawiały je tam na chwilę w ciszy. Wodę z kąpieli dzieci wylewano pod krzak, wierząc, że duchy zabiorą chorobę. Gałązki wieszano nad drzwiami, by chroniły domowników. Wierzono, że w krzaku mieszka duch opiekuńczy. Sadzenie bzu w pobliżu domu miało zapewnić ochronę przed piorunami i nieszczęściem.
Sprawdź, co symbolizuje czarny bez? Z jednej strony świat umarłych, z drugiej ochrona przed złem
Grzyb z kory czarnego bzu – zapomniany skarb
Na korze czarnego bzu rośnie grzyb znany jako „ucho Judasza”, czyli uszak bzowy. Choć rzadko kojarzymy go z naszą kuchnią, w medycynie chińskiej ma wysoką wartość. Pomaga przy problemach z krążeniem i wzmacnia odporność. Działa przeciwzakrzepowo i wspiera funkcjonowanie nerek. Warto pamiętać o jego istnieniu, zwłaszcza jeśli interesujemy się naturalnymi sposobami wzmacniania organizmu.
Uwaga – nie wszystko nadaje się do spożycia
Czarny bez może być pomocny, ale tylko pod warunkiem właściwego przygotowania. Surowe owoce, niedojrzałe jagody, liście, kora i korzenie zawierają toksyczne związki. Sambunigryna i prunazyna to glikozydy cyjanogenne, które uwalniają w organizmie kwas pruski. Tracą toksyczność dopiero po odpowiedniej obróbce termicznej.
Nie wszystkie źródła są zgodne co do skuteczności gotowania. Dlatego zawsze warto usuwać zielone części rośliny i nie podawać przetworów z bzu dzieciom bez konsultacji z lekarzem. Osoby z niewydolnością nerek nie powinny sięgać po tę roślinę. Zbierajmy bez z dala od dróg, bo pobiera z gleby metale ciężkie. Ostrożność i wiedza to podstawa.
Mądrość przodków w naszych rękach
Czarny bez nie jest rośliną zapomnianą. Wciąż znajduje swoje miejsce w domowych apteczkach. Choć dziś opieramy się na badaniach, nie zapominajmy o doświadczeniu naszych babć. Każda część bzu – kwiaty, owoce, liście, kora czy grzyby – może nas wspierać, ale tylko wtedy, gdy stosujemy ją świadomie. W czarnym bzie ukryta jest wielowiekowa mądrość, z której możemy nadal czerpać.
