Dzicy zapylacze, tacy jak trzmiele, pszczoły murarki i miesierki czy pszczolinki, pełnią w przyrodzie ogromną rolę. To dzięki nim kwitną rośliny, a my możemy cieszyć się owocami i warzywami. Niestety, coraz częściej ich populacje maleją, a dzikie owady konkurują o pokarm z hodowlanymi pszczołami miodnymi. Na szczęście w naszych ogrodach możemy jednak stworzyć dla nich bezpieczne miejsce. Wystarczy odrobina dobrej woli, by pomóc tym pożytecznym owadom przetrwać. Poradzimy, jak urządzić ogród przyjazny dla dzikich zapylaczy.
Spis treści
Dlaczego warto wspierać dzikich zapylaczy
Od kilku lat mówi się o kryzysie zapyleń. Znikanie dzikich owadów stanowi realne zagrożenie dla całych ekosystemów. Bez zapylaczy rośliny mają trudności z rozmnażaniem, a wiele gatunków zanika. Chociaż pojedyncza osoba nie naprawi systemu przemysłowego rolnictwa, każdy z nas może zrobić coś dobrego. Nasz ogród, balkon czy skwer mogą stać się miejscem, w którym dzikie owady zapylające znajdą schronienie, wodę i pokarm.
Zapewniamy pożywienie dla zapylaczy
Podstawą przyjaznego dla owadów ogrodu są kwiaty. To one dostarczają pyłku i nektaru, niezbędnych do życia zapylaczy. Zamiast krótkiej, intensywnie koszonej trawy i iglaków warto stworzyć kwietne rabaty. Wybierajmy rośliny kwitnące od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Dzięki temu pszczoły, pszczolinki, trzmiele i motyle będą miały stały dostęp do pożywienia. Najlepiej sadzić gatunki rodzime lub tradycyjne odmiany, znane lokalnym owadom. Są one przystosowane do naszego klimatu i gleby, a także odporne na choroby.

Łąka kwietna zamiast trawnika
Tam, gdzie nie potrzebujemy idealnie równej trawy, możemy założyć łąkę kwietną. Wysiewając mieszanki nasion łąkowych, tworzymy przestrzeń, która nie tylko pięknie wygląda, ale też wymaga mniej pracy. Taką łąkę kosimy raz lub dwa razy w roku, a w zamian zyskujemy kolorowy, tętniący życiem zakątek. Nawet w miastach można wspierać zapylacze, ograniczając koszenie i wprowadzając rabaty z roślinami miododajnymi. Coraz częściej spotykamy w parkach pasy trawy pozostawione do naturalnego kwitnienia. To prosty sposób na pomoc owadom.
Nie zapominajmy o motylach
Gdy myślimy o zapylaczach, zazwyczaj skupiamy się na dzikich pszczołach. Tymczasem wiele roślin zapylają również motyle. Aby przyciągnąć je do ogrodu, warto zostawić trochę miejsca dla ich gąsienic. Kępa pokrzyw czy dzikich roślin w mniej widocznym miejscu ogrodu to ich dom i stołówka. Dzięki temu zyskamy szansę podziwiać w pełni rozwinięte motyle, które wzbogacą ogród swoim widokiem.
Sprawdź, jak zwabić motyle do ogrodu
Tworzymy miejsca do schronienia i rozrodu
Zapylacze potrzebują nie tylko pożywienia, lecz także miejsc do życia. Współczesne ogrody często są zbyt uporządkowane, a każdy przejaw dzikiej natury bywa usuwany. Warto zmienić to podejście. Nie sprzątajmy wszystkiego zbyt dokładnie. Zostawmy kopczyki kamieni, kawałki drewna czy pnie. Takie miejsca stają się kryjówką dla wielu owadów. Wśród krzewów można pozostawić warstwę opadłych liści i gałązek, które zimą dadzą schronienie biedronkom, złotookom i innym pożytecznym mieszkańcom ogrodu.

Jesień to czas na refleksję, nie na porządki w ogrodzie
Jesienią często mamy ochotę wszystko uporządkować. Jednak dla przyrody to zły moment. Wiele owadów potrzebuje uschniętych roślin, by przetrwać zimę. Zostawmy więc przekwitłe kwiaty i łodygi do wiosny. Wczesną wiosną, gdy zrobi się cieplej, możemy je usunąć. Tak prosta decyzja pomoże wielu gatunkom przetrwać chłodne miesiące.
Budujemy domki dla dzikich pszczół
Pszczoły samotnice, takie jak murarki, nie tworzą rojów. Każda samica buduje własne gniazdo, często w szczelinach drewna lub trzciny. Możemy im pomóc, budując tzw. hotel dla pszczół. Wystarczy kilka klocków drewna z otworami o różnych średnicach, kawałki bambusa lub trzciny. Ważne, by otwory były czyste i gładkie, a materiały naturalne.
Gdzie powiesić domek dla owadów? Domki wieszamy w nasłonecznionym miejscu, najlepiej w kwietniu. Powinny wisieć na wysokości około półtora metra nad ziemią. Dzięki nim pszczoły zyskają miejsce do rozrodu, a my zwiększymy szansę na lepsze zapylenie roślin.
Pielęgnacja domków i bezpieczeństwo owadów
Hotel dla owadów wymaga konserwacji. Co kilka lat warto go wymienić lub wyczyścić. W martwym materiale mogą gromadzić się pasożyty i grzyby. Jeśli domek jest zamieszkany, nie przenosimy go bez potrzeby. Można go zabezpieczyć, wkładając do pudełka z otworem, przez który młode pszczoły wylecą wiosną. Stare, puste konstrukcje najlepiej zniszczyć lub odnowić, by nie stały się siedliskiem chorób.
Rezygnujemy ze środków owadobójczych
Nie ma większego wroga dla zapylaczy niż chemiczne środki ochrony roślin. Warto z nich zrezygnować. Zamiast tego pozwólmy naturze działać. Owady drapieżne, pająki i ptaki pomogą utrzymać równowagę w ogrodzie. To naturalny sposób na ograniczenie mszyc i innych szkodników. Stosując go, zyskamy ogród zdrowszy i bardziej różnorodny.

Woda – źródło życia także dla owadów
Wielu z nas zapomina, że owady też potrzebują wody. Wystarczy płytka miseczka z kamykami lub niewielkie oczko wodne. Woda nie tylko pozwala im przetrwać upały, ale też przyciąga inne stworzenia, takie jak ptaki, jeże czy żaby. One z kolei pomagają nam, zjadając ślimaki i larwy owadów. W ten sposób ogród staje się samowystarczalnym ekosystemem.
Małe działania, wielki efekt
Nie trzeba wiele, by pomóc zapylaczom. Wystarczy ograniczyć koszenie, posadzić kilka miododajnych roślin, zrezygnować z chemii i zostawić trochę dzikiej natury. Każdy z nas może zrobić coś dobrego. Dzięki wspólnemu wysiłkowi nasze ogrody staną się enklawami życia, a zapylacze będą mogły nadal wykonywać swoją cenną pracę.
